Sonntag, August 27, 2006 

Bolter-Więcej słońca(1986)



Poland, Poznan/Posen 1986

Powrociwszy po dluzszej przerwie dlugo zastanawialem sie jaka hudba wypelnic te ostatnie wakacyjne dni.Odkad pamietam sierpien zawsze kojarzyl mi sie z okresem roznorakich festiwali muzycznych, a takze innych spedow w rodzaju konkursow zupy pomidorowej/zawodow z cyklu strongmen/festynow dla sympatykow grilla, na ktorych gawiedz wykonujac dziwne, glupkowate ruchy oddawala sie hedonistycznej uciesze.Majac to na uwadze postanowilem sie nie wychylac i rowniez trzymac odpowiedni poziom.W zwiazku z tym, przez te kilka ostatnich dni blogiego okresu ogorkowego, bedzie prosto, swojsko i przyjemnie, czyli krotko mowiac, jak ujal to niegdys zgrabnie Leszek Guzniczak z legendarnego programu BAR, bedziemy "mile spedzac czas".

Debiutancka plyta poznanskiej grupy Bolter trafila do mnie w postaci zgrzebnej "paczuszki" juz jakis czas temu, jednak miotany watpliwosciami, z prezentacja jej zawartosci czas jakis zwlekalem. No coz, dzis nadejszla ku temu odpowiednia chwila i rzucam promien swiatla na ten zapomniany juz dzis nieco krazek.Mimo olbrzymiej popularnosci zarowno wowczas, czyli w 1984 roku, jak i w pewnym sensie dzis, slynnego szalgieru "Daj mi te noc", malo kto kojarzy dzis inne dokonania grupy Janka "Showmana" Zielinskiego.Co mnie troche dziwi, trudno rowniez znalezc jakiekolwiek informacje na temat zespolu w zasobach internetu.Spisek, ukartowana dzialalnosc okreslonych kol, a moze po prostu w IV rzeczypospolitej, nadszedl czas by odciac sie calkowicie od dokonan tych "mniej ambitnych" artystow PRL-u?Ze zgromadzonych przeze mnie informacji wynika , ze zespol oprocz debiutanckiego albumu "Wiecej slonca", w 1987 roku wydal LP pt "Hollywood", a na poczatku lat dziewiecdziesiatych siwatlo dzienne ujrzal album skladankowy,ktory wlasciwie na dobra sprawe, zakonczyl dzialalnosc tego bandu.Mimo niepozornej ilosciowo dyskografii i dosc krotkiego zywota scenicznego, Bolter na trwale zapisal sie w annalach polskiej muzyki rozrywkowej i chyba moge powiedziec, dokonal pewnego przelomu.Singiel "Daj mi te noc",oprocz tego, ze w 1985 roku, podczas opolskiego festiwalu podbil serca rodzimej publicznosci, wyznaczal nowa jakosc.To krotkie, niespelna 4 minutowe nagranie, taktowane bitem perkusji simmonsa, w polaczeniu z chwytliwym refrenem i typowo weselna stylistyka, stalo sie punktem wyjcia dla "nowych romantykow" ery Pawlaka i dalo solidne podwaliny pod dojrzewajacy z wolna fenomen Disco polo.Czy tego chcemy, czy nie, to wlasnie ta swojska, przasna nuta, bedaca wowczas dla wielu synonimem totalnej tandety weszla do kanonu polskiej piesni i dzis jest zelaznym punktem wielu weselnych tracklist.Co stanowi o sile tej muzyki?Moim zdaniem dziala tu bardzo prosta,ale w praktyce trudna do osiagniecia umiejetnosc trafienia w gusta, potrzebe identyfikacji i poklady wrazliwosci "zwyczajnego sluchacza".Bolterowi udalo sie rowniez zagospodarowac tkwiace w kazdym z nas rejony tzw. "wpolnotowej potrzeby blogiego upodlenia", laczac w odpowiednich (%) okolicznosciach cale, na pozor zupelnie odmienne pokolenia, oddajace sie beztroskiej, kolektywnej rozpuscie(kto byl kiedykolwiek na weselu, badz rodzinnej uroczystosci, ten wie o co mi chodzi).Zatem, polejcie gospodarzu i niech harmonia gra...

Track Listings:
1. Zwyczajne radości
2. Ten kto się śmieje
3. Skończyło się na kilku słowach
4. Spójrz za siebie
5. Daj mi tę noc
6. Więcej słońca nam się marzy
7. Zaczekaj z tym do jutra
8. Obudziłem się nad ranem
9. Między nami cisza trwa
10. Uciec chcesz od ludzi
11. Żegnaj baj, baj
12. Kto musiałby oprócz nas
13. Ty mnie jeszcze nie znasz
14. Nie nabierzesz mnie kochanie


Cheers


I dla tych, co im slotow za malo;)

 

Zmiany, zmiany, zmiany.



Minal juz miesiac, a nawet i wiecej odkad po raz ostatni pokusilem sie o jakikolwiek update w tym dziwnym miejscu.Zlozyly sie na to zarowno czynniki natury osobistej(czyli rozne, nie cierpiace zwloki sprawy mojego alter ego), oraz problemy techniczne, wiazace sie z brakiem internetu.Bylo, minelo, poza tym, jak mawial Ferdynand Wspanialy,"nie zawsze na obiad sa kosci".Przerwa okazala sie mimo wszystko pozyteczna i pozwolila mi na przemyslenie pewnych spraw zwiazanych z moja dzialalnoscia(?) bloggersa, a mianowicie:

1.Po dluzszych rozwazaniach postanowilem, ze chyba ostatecznie pozegnam sie ze zlosliwym serwerem rapidshite i moje uploady przeniose na inne,mniej wymagajace wieszaki.Poniewaz doszly mnie sluchy, ze megaupload stosuje brudne sztuczki pod adresem polskich uzyszkodnikow(ograniczanie slotow itp.), zastanawiam sie nad stosowna alternatywa.Na razie w fazie testowej korzystam z uploading.com.Jakie jest wasze zdanie-ktory serwer wam najbardziej odpowiada?Wszelkie sugestie mile widziane.

2.W zwiazku z pojawieniem sie kilku zacnych blogow(o tym za chwile)traktujacych o angielskojezycznej scenie nowofalowej, zastanawiam sie nad czesciowa rezygnacja z pisania o artystach spod znaku NR NW, wywodzacych sie z USA/UK i przeniesieniu punktu ciezkosci na dokonania reszty swiata(ze szczegolnym uwzglednieniem naszej czesci Europy i Rzeczypospolitej Ludowej), oraz nowe brzmienia.Co wy na to?

3.Przyznam sie, ze szykuje w najblizszym czasie w ramach urozmaicenia kilka niespodzianek, a blog czekaja gruntowne zmiany.Na tym etapie zwracam sie do was z obywatelskim apelem:pomozcie uczynic ten zaklad pracy JESZCZE lepszym i smialo zglaszajcie glosem mocnym, glosem gromkim uwagi i sugestie dotyczace zawartosci musicaltravelogue.Obiecuje, ze po kolektywnym rozpatrzeniu wezme je pod uwage.

Jak juz wczesniej wspomnialem, podczas mojej nieobecnosci na polu walki pojawili sie nowi zawodnicy, ktorzy podjeli sie dzielenia ze swiatem swoja, koszetm wielu wyrzeczen zgromadzona muzyka.Co cieszy szczegolnie, szeregi polskich bloggerow(hurra, jest nas juz 3, slownie trzech!) zasilil kolejny osobnik.Na swoim blogu, ktory znajdziecie pod adresem synthmemories.blogspot.com(oraz w mojej linkowni), 80sman prezentuje min. dokonania kapel reprezentujacych szeroko rozumiany nurt Nowych romantykow, czyli krotko mowiac cos, czego nie tylko mnie cholernie brakowalo.Juz dzis znajdziecie tam perelki, ktore mam nadzieje zdopinguja was do udania sie w regaly sklepowe i zakupu albumow takich jak

Talk Talk - The Party's Over
Thomas Dolby - The Golden Age Of Wireless
Gary Numan - Telekon
OMD - Architecture And Morality
Visage - The Anvil


Kolejnym nowym blogowiczem jest Pimpo, ziom zza naszej poludniowej granicy,ktory prezentuje u siebie przerozne cymesy ze stajni brzmien rockowych, oraz,(co mnie szczegolnie cieszy) rarytasy czeskich tworcow era lat 80tych.Na dobry poczatek proponuje skladak znanego u nas min ze wspolpracy z Papa Dance, Petra
Kotvalda, czyli:

Petr Kotvald - Konto 87-88-8990-91 / Best Of

Ja takze nie proznowalem i podczas sieciowego niebytu nagromadzilem troche hudby, ktora w najblizszym czasie niechybnie tutaj trafi.Oprocz rzeczy nowych, stzaram sie porzadkowac dotychczasowe zasoby, tytulem czego zamiescilem obiecane jakis czas temu:

Czeslaw Niemen-Mourner's Rhapsody(1975), Complete Album(Hat'n bisserl gedauert, Hermann;)
Papa Dance-Ponizej krytyki(1986)- Z poprawnie dzialajacym "Bez Dopingu", oraz UWAGA!, sygnalem gry komputerowej Papa Dance(jesli ktos obczai jak, zrobic z tego funkcjonujacy program, niech da znac!)/contains playable version of "Without doping", and C64 computer game signal!